Podcast i blog dla rodziców małych dzieci - jejmosc.pl

Żyj w zdrowiu, dbaj o rozwój swojego dziecka i nieustannie pobudzaj swoją ciekawość świata.
po porodzie 2
Ciąża

O porodzie: matka matce wilkiem…

Kilka miesięcy po porodzie

Kilka miesięcy po porodzie byłam na spotkaniu ze znajomymi, z którymi ostatnio widziałam się jeszcze w trakcie ciąży. Grono znajomych poszerzyło się o nowe osoby i tak  od słowa do słowa zaczęła się rozmowa o porodzie. 

Oczywiście jako osoba, która przechodziła przez to nie tak dawno byłam prowodyrem tej dysputy. W pewnym momencie jedna ze znajomych stwierdziła: 

Ja tam dwójkę dzieci urodziłam i tak nie przeżywałam jak Ty. Pojechałam urodziłam i spoko.

Zamurowało mnie, odjęło mi mowę i poczułam się dosłownie jak największa pipa na świecie! Ależ ja żałuję, że tak mnie zamurowało i nie zapytałam jej, czy może już zapomniała (bo ma dzieci w gimnazjum), czy może miała to szczęście, że bólu nigdy nie odczuwa (wyższy poziom bólu), a może nie miała bóli krzyżowych? A może nikt po 17 godzinach wywoływania nie wciskał jej ssaka przez kanał rodny dwa razy? Chyba już nigdy się nie dowiem, bo nawet, gdy ją spotkam, to nie wylecę z zapytaniem: A w trakcie swoich porodów miałaś bóle krzyżowe i wywoływanie? 

Twarda sztuka

Zawsze uważałam się za dość twardą, do samego porodu miałam podejście zadaniowe, a na młodą czekałam z utęsknieniem i radością.  I co z tego? Poród i tak był straszny i nie zamierzam ściemniać, że było inaczej! Może jednak jestem największą pipą na świecie… ale jednak, gdy przyjdzie odpowiedni czas, zamierzam przeżyć kolejny poród (oczywiście każdego niemal dnia modlę się, żeby był łatwiejszy od pierwszego).

Nie o tytuł największej pipy jednak dzisiaj chodzi, tylko o krytykowanie i porównywanie tego, czego porównać, tak do końca, się nie da. Każda kobieta jest inna, każda ciąża jest inna, każdy poród! I ja naprawdę rozumiem, że człowiek chce się udzielić w dyskusji (też tak mam) i też czasem powiem głupotę i później żałuję, ale takie porównywanie jest dobijające.

Facet wie lepiej?

Zaskakujące, że na owym spotkaniu to facet (który przeżył porody z żoną) miał więcej wrażliwości niż kobieta, która też rodziła. Czasem zastanawiam się, czy te kobiety, które mówią, że poród był lajtowy kłamią, czy może wyparły to z pamięci, czy może po prostu faktycznie miały sympatyczny poród i połóg? Z drugiej strony nie można całe życie rozpamiętywać: O Boże jaki to ja miałam straszny poród, współczujcie mi wszystkie narody! I za tym nie jestem, ale gdy mnie ktoś zapyta to nie powiem, że było fajnie. Żyję, więc było do przeżycia. A na wspomnianym spotkaniu było mi po prostu bardzo przykro i poczułam się jak mięczak, który nie potrafi nawet dziecka wystrzelić w przerwie na lunch najlepiej.

Apel mięczaka

Jeżeli jesteś jedną z tych szczęściar, które miały fajny poród albo zapomniały, że miały fatalny albo bardzo Cię proszę nie porównuj swojego  porodu do porodu  innych kobiet! Pomyśl o najbardziej traumatycznym wydarzeniu w Twoim życiu i o tym, że ktoś by Ci powiedział: Nie rozumiem, co Ty tak to przeżywasz. Ja też to przeszłam i jest spoko. 

Być może jesteś perfekcjonistą, który jest okrutny dla samego siebie i dlatego też nie zauważasz okrucieństwa w osądzaniu innych, ale słowa mają moc. Nie warto ranić kogoś już przy pierwszym kontakcie. 

Zapraszam też do zapoznania się z wpisem:

Jak pierwsze dziecko zmienia relacje z partnerem?

 

 

Close

autoresponder system powered by FreshMail
 

autoresponder system powered by FreshMail
 

autoresponder system powered by FreshMail