Czy kobieta i siłownia to dobre połączenie?

Kupiłam karnet na siłownię. Nie wiedzieć czemu postanowiłam powiedzieć o tym koleżance Moni.

I co Ty tam będziesz robić z tymi sprzętami wszystkimi? Przecież spoko wyglądasz, po co kasę wydawać na coś zbędnego? – skomentowała jak zawsze optymistycznym tonem. Gdy to usłyszałam sama nie wiedziałam, czy mam ochotę się trochę pomęczyć i wyjaśnić mej najdroższej psiapsiółce, dlaczego nie jest to strata kasy. Podjęłam wyzwanie. Mam nadzieję, że coś tam sobie wzięła do siebie. Tym wpisem apeluję do wszystkich kobiet – zacznijcie chodzić na siłownię! Im wcześniej tym lepiej! Nie odwiedzajcie siłowni tylko po to, żeby stanąć w kolejce do bieżni. Jak sama nazwa wskazuje siłownia jest miejscem wykonywania ćwiczeń siłowych. Gdybym miała wydać ciężko zarobione pieniądze na siłownię, a następnie zasuwać tylko na bieżni to byłaby strata kasy! Nie wiem czym jest to spowodowane, ale chyba krąży jakiś mit wśród ludzi, że kobiecie nie wypada ćwiczyć z obciążeniem. A niestety tkankę mięśniową traci z wiekiem każdy człowiek. Po 25 roku życia ten proces z każdym rokiem jest szybszy. A tym, co w największej mierze wpływa na dobrą kondycję tkanki mięśniowej są ćwiczenia siłowe. Najgorsze, drogie panie jest to, że po okresie menopauzy proces utraty tkanki mięśniowej pędzi jeszcze szybciej, ciało wiodczeje i wygląda bardzo nieapetycznie. Czy tak chcecie wyglądać? Wątpię! Panowie niestety nie pomagają w niszczeniu mitu kobieta to na bieżnie niech idzie. Ostatnio na siłcę odwiedziłam salkę z wolnymi ciężarami, bo tylko tam jest ławeczka do ćwiczenia na mięśnie grzbietu, z której chciałam skorzystać. W salce sami faceci i gały tak na mnie wywalili, że nie wiedziałam, czy mam coś na twarzy, czy może spodnie mi się popruły. Swoją drogą śmiesznie wyglądali ci wszyscy pakerzy z oznakami głębokiego zatrwożenia wymalowanego na twarzach. Polecam takie doświadczenia!