cukier w diecie dziecka 3

Cukier w diecie dziecka: Nie chcę dawać cukru Marcelince – czy jestem schizomatką?

Cukier w diecie dziecka

Cukier w diecie dziecka to temat, który spędza sen z powiek wielu rodzicom. Dawać cukiereczki? Ograniczać? Jak uchować dziecko przed wszechobecnym gównem spożywczym? Jak wytłumaczyć rodzinie (głównie babciom i dziadkom), że nasza kruszynka jest wystarczająco słodka i nie potrzebuję się sztucznie dosładzać? Jaki wybór mamy w starciu z „wielowiekową” tradycją? Na te pytania postaram się po części odpowiedzieć w dzisiejszym wpisie.

Czym jest cukier?

Pierwszą odpowiedź, która pojawia się w mojej głowie to: Cukier to trucizna. Cichy zabójca, który niepostrzeżenie niszczy każdy organ w naszym ciele. Pewnie wielu myśli, że przesadzam, mało tego ja sama czasem się zastanawiam, czy nie przesadzam, bo w końcu jemy go od zawsze i jeszcze ludzkość istnieje. Faktem jednak jest, że nigdy nie jedliśmy go w takich ilościach jak obecnie (jest dosłownie we wszystkim), nigdy też nie byliśmy tak „siedzącym” narodem, kolejny fakt – że ludzkość jeszcze nigdy nie była tak gruba, a co za tym idzie, tak niedołężna i schorowana. W świecie istnieje wiele słodkości, a mordercą wśród nich jest czysty rafinowany cukier pozyskiwany z trzciny cukrowej lub buraków cukrowych. Jest to zwykle skrystalizowana sacharoza, gdzie są tylko czyste rafinowane węglowodany, a nie ma żadnych witamin i substancji odżywczych. Żadnych!

Cukier w diecie dziecka – jak wpływa na dziecko (na człowieka)?

Za, co odpowiedzialny jest cukier:

  1. problemy z koncentracją

    Dziwisz się, że Twoje dziecko nie może się skoncentrować na jednej czynności, przez 2 minuty? Mówisz, że po prostu taki ma charakter? A może załatwiasz mu już orzeczenie, że ma ADHD? Oczywiście zgadzam się z tym, że różne temperamenty mają nasi mali milusińscy, ale… Czy charakter ma aż tak znaczący wpływ na możność koncentracji? Koncentrowanie się na jednym zadaniu to coś czego uczymy się od niemowlaka, bym powiedziała (jeśli nie skoncentrujesz się wystarczająco na wyciągnięciu przed siebie ręki nie ukończysz zadania „pozyskanie grzechotki” 🙂 Zrób eksperyment i nie dawaj dziecku cukru przez 1 miesiąc. Wiem, że może być ciężko, bo zawsze są jakieś okazje (teraz lato to lody, później Mikołaj, pewnie po drodze jakieś imieniny, urodziny itd.) Zachęcam jednak do podjęcia próby i zobaczenia efektów.

  2. nadpobudliwość ruchowa i senność

    Dziecko zje batonika, włącza się szaleniec, szał narasta, gdy nie zgadzasz się na kolejnego batonika (spada podniesiony wcześniej poziom cukru we krwi). Z czasem poziom cukru obniża się jednak do jeszcze niższego niż ten sprzed zjedzenia batonika (stąd ogromna ochota na więcej) i senność, uczucie „nic mi się nie chce” u wielu osób po spożyciu słodkiego

  3. negatywny wpływ na funkcjonowanie mózgu

    Od cukru cierpią wszystkie organy, w przypadku mózgu upośledzone zostają przede wszystkim procesy uczenia się i pamięci (co bezpośrednio łączy się z brakiem koncentracji)

  4. próchnica

    Może i nie jest to bardzo uciążliwe dla dziecka (chociaż jest to kwestia dyskusyjna), ale z pewnością Twój portfel odczuje częste wizyty u dentysty

  5. spadek ilorazu inteligencji nawet o 5 pkt (badania australijskich naukowców z University of Adelaide na 400 dzieciaczkach)
  6. otyłość

    Kiedyś czytałam, że tylko 5 % ludzkości ma „super” gen, dzięki któremu mogą jeść prawie wszystko i nie tyją. Ekstra. To, że nie tyją nie znaczy jednak, że przetworzona żywność nie zbierze żniwa wśród nich poprzez inne negatywne oddziaływania na organizm.

  7. spadek odporności

    Czy nie byłoby fajnie, gdybyś już nie musiała „marnować” urlopu na „posiadówki” w domu z chorym maluchem?

Cukier w diecie dziecka – choroby psychiczne?

Niektórzy pionierzy psychiatrii ortomolekularnej (medycyna ortomolekularna – wierzy, że utrzymanie dobrego stanu zdrowia możliwe jest poprzez zastosowanie różnych stężeń substancji, które naturalnie występują w organizmie człowieka) twierdzą, że zaburzenia emocjonalne są symptomem oczywistej niemożności organizmu zwalczenia uzależnienia od cukru. Oznaczałoby to, że zbyt duże spożywanie cukru prowadzić może do chorób psychicznych.

Podsumowując wpływ cukru na organizm, można powiedzieć, że istnieje prawdopodobieństwo, że dorosłe już dziecko podziękuje Ci: „Mamusiu fajnie, że zrobiłaś ze mnie grubego, głupszego, ciągle schorowanego dorosłego.” Oczywiście jeżeli będzie potrafiło się na tyle skoncentrować by wypowiedzieć tak długie zdanie:) Przejaskrawiam może trochę, ale ja np. nie jestem wdzięczna swoim rodzicom, za to, że uczynili ze mnie cukrowego ćpuna i ciągle muszę walczyć z pokusami, a nie raz upadam i się biczuję wyrzutami sumienia…  Nie chcę, żeby Marcelina „biczowała” się w przyszłości.

Dlaczego pomimo wiedzy nic nie robimy?

Już w 1957 dr William Coda Martin sklasyfikował cukier rafinowany jako truciznę. 60 lat temu!!! Czyli całe moje dotychczasowe życie razy dwa, a my dalej „wpierniczamy” cukier kilogramami.

Dlaczego tak jest – przyczyny jedzenia trucizny:

  1. nawyki – w dużej mierze to one są odpowiedzialne za nasze nadmierne spożywanie cukru. Ukształtowane jeszcze w młodości. Nawyki można stopniowo zmieniać, a raczej zastępować innymi. To jedyna droga do zdrowego ciała i psychiki. Codzienne realizowanie drobnych czynności, które z czasem wchodzą nam w krew i stają się automatycznym wyborem (postaraj się, żeby ten automatyczny wybór był zdrowy)
  2. brak wiedzy – wydaje się, że każdy już wie, że cukier jest pogromcą zdrowia, mam jednak wrażenie, że wiele osób nie sprawdza etykiet i nie spodziewa się, że w niektórych np. jogurtach dla najmłodszych jest cukru „do porzygu”. Poza tym producenci żywności to sprytne bestię – zawsze znajdą sposób, by otumanić konsumenta. W przypadku cukru chyba najczęstszy sposób to posłodzenie produktu jakimś sropem, który niemalże w całości jest cukrem. Także wystrzegajcie się produktów, które w składzie mają sropy kukurydziane, glukozowe itd.
  3. lenistwo – po prostu wygodniej jest dać dziecku cukrowy jogurcik niż obrać jabłko. Chociaż jest to krótkowzroczność, bo jeśli Wasze dziecko szaleje po nadmiarze cukru to Wy cierpicie znosząc te napady, a to już raczej wygodne nie jest…

Najważniejsza zasada przy początkowej walce z cukrem? Rodzicu czytaj etykiety i wybieraj to, co jest faktycznie dobre, a nie to, co powiedzieli Ci (TV, radio, znajomi), że takie jest.

Cukier w diecie dziecka – na ile jestem w stanie ochronić moja rodzinę?

Zacznij od siebie – spowiedź cukroholika 

Jest bardzo ciężko. Sama próbuję pozbyć się z mojego życia jedzenia, które jedzeniem nie powinno się nazywać. Wydawało się, ze ciąża będzie doskonałym impulsem do całkowitego wyeliminowania cukrowych zapychaczy. Nie udało się na 100%. Karmienie piersią to kolejny kop motywacyjny, bo do pokarmu wszystkie szkodliwe związki przenikają, gdy kobieta się źle odżywia. Z drugiej strony w czasie pierwszych miesięcy karmienia miałam nieustanną ochotę na słodkie. Obecnie jesteśmy chyba na największym kopie motywacyjnym, ponieważ moje maleństwo jest coraz bardziej rozumne i nawyki jedzeniowe powoli się jej kształtują, w końcu już ma dietę rozszerzoną. Obecnie całkiem ładnie udaje się nam nie jeść słodyczy (problematyczne ciągle pozostają wyjścia do znajomych). Może to dziwne, że tak potępiam cukier, a czasem sama jednak go spożywam w jakiś kupnych ciasteczkach, ale nie będę ściemniać. Do końca swoich dni będę jednak walczyć z pokusami. Ponoć, wedle najnowszych badań, trzeba 66 dni na zamianę nawyku (nie 21 jak się powszechnie uważa), także przez 66 dni muszę odpuścić wszystkie wyjścia poza dom chyba:)  

Czy można ochronić maluszka?

Maluszka trzeba głównie chronić przed szczodrością dziadków, babć i cioć. Moim zdaniem ta nieustanna chęć kupowania słodyczy wnuczkom wynika z tego, że gdy my byliśmy dziećmi sklepowe półki świeciły pustkami. Rodzice nie mogli kupować nam słodyczy. Nie mieli chyba też za bardzo okazji wyedukować się w temacie jak szkodliwe jest podawanie dziecku takich specjałów. Skoro nie było słodyczy to nikt nie rozprawiał o ich składnikach. Obecnie supermarkety pełne są śmieciowego jedzenia za grosze. Piękne, kolorowe opakowania zachęcają do zakupu. Dorzucą informację, że dodano jakąś witaminkę i już ląduje w koszyku (bez sprawdzenia faktycznych składników) Nie róbmy tego. Będę całą sobą bronić moją córeczkę przed słodką dobrocią mojej mamy i teściowej. W końcu się nauczą, że mogą kupić np. owoce. Nie poddam się chociaż będą się ze mnie śmiać, ze jestem wariatką!

Cukier w diecie dziecka – zamienniki słodkiego dla brzdąca:

i wiele  innych, Internet pełen jest przepisów (może przygotuje jakieś zestawienie moich ulubionych już wkrótce).

Cukier w diecie dziecka – Zamienniki cukru, których używam:

  • ksylitol

    Mój osobisty faworyt, nie powoduje próchnicy i nie podnosi poziomu glukozy we krwi,  ma niski indeks glikemiczny, ma o połowę mniej kalorii od cukru białego (sacharozy). Zwrócić uwagę należy na to, że ksylitol powinien być fiński, a nie chiński (ponoć zanieczyszczony). Podobno ksylitol może powodować efekt przeczyszczenia. Ja nie zaobserwowałam, ale możliwe, że to dlatego, iż dla mnie to zawsze powód do radości, a nie smutku  #dziwoląg 🙂 Jeżeli ktoś jednak u siebie zaobserwuje ten efekt to można używać erytrolu.

  • miód

    Kupuje w zaufanym źródle, dodaje do koktajli, czasem jem na chlebku. Momentami jem go za dużo jak na osobę, która próbuje zrzucić kilogramy, ale jest taki pyszny. Tak, tak zdrowe słodkości też tuczą, gdy jemy ich za dużo (chyba ostatnio popełniam ten błąd). Miód jest kaloryczny dodatkowo nie powinno się go używać w temperaturze powyżej 40 stopni (pieczenie też odpada) ponieważ zmienia się wówczas w cukier.

  • syrop klonowy

    Używam sporadycznie, jak dla mnie to taki kanadyjski miód, czyli zdrowy, ale wszystko musi być z umiarem.

Modnym zamiennikiem cukru jest też stewia. Mi średnio przypadła do gustu, sama nie wiem dlaczego. Ostatnio jest wiele dyskusji na temat tego, czy jest faktycznie tak wspaniała jak wszystkim się wydawało.

Cukier w diecie dziecka – podsumowanie

Jak widać można wybrać wiele dróg dla naszego dziecka, dla naszej rodziny. To kobieta, zazwyczaj, jest osobą odpowiedzialną za kształtowanie nawyków żywieniowych rodziny. To w naszych rękach leży żywieniowa przyszłość naszego dziecka. Podobno każdy rodzić chce togo, co najlepsze dla swojego dziecka. Myślę, że znaczne ograniczenie wysoce przetworzonej żywności (zaczynając od cukru) będzie wspaniałym wstępem do tego najlepszego.

Polecam też wpis:

Najpyszniejszy omlet na świecie

Odchudzanie: Jak pokonać ochotę na pizze, czyli przepis na najpyszniejszy omlet na świecie.

Dla osób, które chcą dowiedzieć się więcej polecam filmik:

Cukier – legalny narkotyk. Jak wyjść z nałogu?

A jak to wygląda u Was? Jak radzicie sobie z zachciankami Waszymi i Waszych dzieci? Napisz koniecznie w komentarzu 🙂

***Dygresja: Zawsze zastanawia mnie , czy wszystkie te super fit insta – osoby nie jedzą w ogóle żadnego batonika tak od lat? Ja rozumiem, że można sobie zrobić pyszny deser bez cukru, ale nie zawsze ma się go przy sobie chyba. Czy można całkowicie pozbyć się cukru na lata? Co myślisz?

 

 

 

  • Sylwia Antkowicz

    Ja niestety nie odżywiam się zdrowo, strasznie ciężko zmienić mi nawyki. Dlatego też tak bardzo dbam o dietę mojej córki tak, by jej nawyki były zdrowe.

    • Oj bardzo ciężko ukształtować nowe nawyki, ja też walczę nieustannie… Polecam Ci książkę „Zamień chemię na jedzenie” mnie ona bardzo zmotywowała muszę powiedzieć 🙂 chociaż dalej mam potknięcia czasem… szczególnie jak głodna do sklepu bym poszła, oj tego robić mi nie można 🙂

  • Tak naprawdę wszyscy spożywamy za dużo cukrów (i to w bardzo wielu postaciach, nie tylko przecież słodyczy) i ich ograniczanie każdemu wyjdzie na zdrowie. Niektórym pewnie ciężko zrozumieć, że nie chce się dawać dzieciom cukierków i czekoladek, ale jeśli dodatkowo je się bardzo dużo przetworzonej żywności, to nawet ograniczenie słodyczy nic nie da…

  • Hania Zawisza

    My niestety cukrożercy jesteśmy

    • oj jo joj 🙂 To musicie koniecznie spróbować pyszności-słodkości,które podlinkowałam w tym wpisie:)

  • Nie demonizowałabym aż tak tego cukru. Moja starsza córka (9lat) naprawdę uwielbiała słodycze gdy była młodsza.
    1. jest chuda jak patyk
    2. świetnie się uczy
    3. Nigdy nie była nadaktywna.
    Teraz gdy jest starsza zdecydowanie woli zjeść owoc jednak czasem zdarzy jej się wciągnąć jakieś lody lub batonika.
    Grunt to nie przesadzać ani w jedną ani w drugą stronę.

    • Cześć. Dziękuję za Twoją opinię:) Może Twoja córka należy do tych 5% ludzkości, którym cukier aż tak bardzo nie szkodzi 🙂

  • Anna Olszanowska

    Wow! czytałam już wcześniej artykuły o cukrze ale żaden mnie tak nie uderzył.. Synek do 1,5 roku nie dostawał słodyczy wcale! Gotuje wszystko z nieprzetworzonych produktów i wiem co jem 😉 Powiedzmy! Teraz ma prawie 3 lata i je co jakiś czas coś słodkiego głównie to gorzka czekolada, placek który piekę sama albo lody. Ale będąc w gronie innych dzieci je czasem coś od nich i to nieuniknione bo co mam mu wyrwać? Babcie i Dziadkowie oraz Ciocie już trochę przeszkolone więc zdarza się wpadka z ich strony ale to bardzo sporadyczne np na święta Bożego Narodzenia dostał kosz suszonych owoców przeróżnych 🙂 zamiast słodkości

    • Też się właśnie obawiam najbardziej przedszkola i szkoły, bo tam co chwilę jakieś imieninki itd. Chociaż w domu go oszczędzasz. jak to stwierdziła moja koleżanka ostatnio – zrobiłaś co się dało, żeby było dobrze:) Jak nie ma nawyku jedzenia słodkiego to i tak w szkole moim zdaniem nie zje za dużo:) Zapomniałam o czekoladzie gorzkiej wspomnieć w tych przekąskach:) Tylko powinno być minimum 85% masy kakaowej i dobrze, żeby nie było cukru (sacharozy).

  • Już myślałem, że wyrzekasz się każdej formy cukru, ale z tego co piszesz to chodzi o sacharozę, czyli to, co potocznie nazywamy cukrem. Jak słusznie zauważyłaś węglowodany są potrzebne ale ich form też jest wiele. Myślę, że kluczem są przyzwyczajenie rodziców. To tak jak z telewizorem. Jeśli my nie oglądamy, to dziecko nie czuje takiej potrzeby. Niestety ja uwielbiam słodycze! I z drugiej strony nie chcę robić z tego wielkiej sprawy, bo wiemy że to co zakazane pociąg najbardziej. Zobaczymy, jak to się potoczy, na razie Tosia ma dopiero 9 miesięcy, więc z ograniczeniem cukru nie ma problemu.

    • hehe och ja bym się wyrzekła każdej formy cukru, ale niestety one się mnie nie wyrzekają 🙂 Mamy córki w tym samym wieku i Ci powiem, że to już trzeba uważać np. na wszelkie soczki dla dzieci i jogurciki… A co do twojego uwielbiania słodyczy to myślę, że to po prostu nawyki:) Spróbuj pieczonej owsianki z bloga Panna Anna Biega (http://pannaannabiega.pl/przepisy/pieczona-owsianka-nowy-przepis/#more-5699) tylko zamiast miodu lepiej te daktyle, a zapomnisz o sklepowych słodkościach 🙂 albo wypróbuj podlinkowane w poście przepisy:) polecam spróbować:)

  • Nie gardzę cukrem, moje dzieci nie mają takich rygorystycznych ograniczeń, ale ja na szczęście mam… no szczęście właśnie – obie baby uwielbiają owoce i warzywa, i zdecydowanie wolą np. sałatkę owocową czy żurawinę niż ciasto czekoladowe. Nie uczyłam ich tego – po prostu tak mają. I ufff 😀

    • O to super. szczególnie miłość do warzyw bym w nich pielęgnowała:) pozdrawiam